O czasopiśmie Archiwum Ankieta Redakcja Newsletter

 
 
Chemia
 
Co słychać w nauce
 
Historia sukcesu
 
Komu innowacje
 
Bon innowacyjny
 
 

Komu innowacje

NIEZNOŚNY CIĘŻAR ZIELENI

Człowiek kształci się od lat i zgłębia tajniki chemii, aby umiejętnie wykorzystywać jej potencjał do własnych celów, a tym samym uczynić swoje codzienne życie łatwiejszym, wygodniejszym i bezpieczniejszym. Dzięki temu mamy pampersy zamiast tetrowych pieluch sprzed 20 lat i częściej uśmiechniętego juniora, mamy naczynia teflonowe i przyjemniejsze wspomnienia z kuchennych zmagań, mamy też uszlachetnione paliwa do silników spalinowych i oddychamy powietrzem z mniejszą zawartością ołowiu i dwutlenku węgla.

Przy okazji mamy też niestety miliony ton tworzyw sztucznych, toksycznych chemikaliów i e-odpadów, które pozostaną z nami dużo dłużej niż potrzebujemy ich my i nasze praprawnuki. Czy zatem przydałaby nam się rewolucja w przemyśle czy raczej rewolucja w umyśle?

Chemia stała się dziedziną wszechstronną i wszechobecną. Trudno znaleźć sferę życia, w której nie nastąpiłyby zmiany wynikłe właśnie z chemicznych doświadczeń i wynalazków. Dzięki nim żyje się łatwiej, taniej i nowocześniej, i właśnie ta szeroko pojmowana nowoczesność jest wynikiem najnowszych reakcji chemicznych. Na co dzień jednak nie zdajemy sobie sprawy w jaki sposób nasz świat jest na bieżąco udoskonalany właśnie dzięki innowacyjnym rozwiązaniom chemicznym. Może warto bardziej wnikliwie przyjrzeć się tak ciemnej, jak i zielonej stronie tej zagadkowej dziedziny naszego życia?

Godz. 7.00, Londyn - Żłobek w śródmieściu, w którym właśnie rozpoczęło się śniadanie dla kilkudziesięciu najmłodszych podopiecznych, zużyje dzisiaj między innymi ponad 250 sztuk pampersów wykończonych ekstra mocnym klejem i elastycznym ściągaczem z silikonowym zakończeniem, 100 sztuk plastikowych łyżeczek, 150 sztuk smoczków wykonanych z uszlachetnionej superdelikatnej i antyalergicznej gumy oraz 350 kolorowych plastikowych zabawek o ergonomicznych i bezpiecznych kształtach, zgodnych z najnowszymi wymaganiami międzynarodowych przepisów bezpieczeństwa. Zostanie wypranych, wybielonych i odkażonych 18 serwet i 4 dywany. Dzięki nowoczesnym środkom piorącym na żadnym z nich nie pozostanie nawet najmniejszy ślad po bakteriach, wirusach oraz pysznej konfiturze z wiśni stanowiącej główny składnik wczorajszego podwieczorku.

Godz. 10.00, Tokio - Giełda papierów wartościowych, na której non stop włączonych jest setki najnowszej generacji urządzeń, ciekłokrystalicznych monitorów, projektorów, serwerów, twardych dysków, przewodników, czujników, laserów i tonerów. Tony plastiku, blachy i układów scalonych wypełniają kilometry kwadratowe wnętrz biurowców na całym globie, i to dzięki nim mamy najaktualniejsze informacje o wzroście akcji naszej najbardziej obiecującej spółki.

Godz. 12.30, Johannesburg - Klinika chirurgii ogólnej, jedna z dziesiątek tysięcy na świecie, która przeprowadza najbardziej skomplikowane operacje ludzi po wypadkach i nie tylko, używając do tego najnowszych rozwiązań technologii medycznych, optycznych, elektronicznych i informatycznych. Dzisiaj zostanie wszczepionych w sumie 25 implantów, 40 stentów, 18 protez i 12 protez reperacyjnych (zastępujących stawy lub kości), które uratują lub podniosą jakość życia dziesiątkom pacjentów.

Godz. 15.00, Kostaryka - Plantacja bananów, która swoje bujne zbiory zawdzięcza stosowaniu dziesiątek ton corocznie nawozów użyźniających glebę i przyspieszających dojrzewanie owoców, substancji ochronnych i przedłużających trwałość. Dzisiaj, w ramach przygotowań do kolejnego transportu drogą powietrzną, dojrzewające owoce zawijane są w niebieskie plastikowe worki, które wypełnione zostały środkami owadobójczymi. Wiele z nich po spełnieniu swej funkcji zostanie wyrzuconych gdzie bądź, a  trafiając do morza staną się zagrożeniem między innymi dla żółwi, które myląc je z meduzami będą próbowały połknąć, w wyniku czego zginą. Pestycydy w środkach ochrony roślin staną się natomiast poważnym zagrożeniem także dla ludzi.

Godz. 17.00, Toronto - Turniej tenisowy kobiet od lat odbywa się na twardych kortach tutejszego olimpijskiego ośrodka sportowego. Dzisiaj odbędzie się inauguracja nowej nawierzchni kortów, która po wymianie ma być bardziej elastyczna, czyli w konsekwencji bardziej bezpieczna dla zdrowia sportowców, a także łatwiejsza w utrzymaniu w czystości, a to z uwagi na swoją strukturę powierzchniową. Główny sponsor turnieju zapewnił najnowocześniejszy sprzęt sportowy, w tym obuwie sportowe wykonane z lekkich elastycznych materiałów, z zastosowaniem wzmocnień śródstopia narażonego w szczególności na przeciążenia stawu skokowego oraz rakiety tenisowe wyprodukowane z nowoczesnych kompozytów wykorzystujących żywice z drzew równikowych. Zarówno nowa nawierzchnia kortów, jak i sprzęt nie powstałyby, gdyby rozwiązania chemii kompozytów nie dawały takich spektakularnych możliwości.

Godz. 19.00, Mediolan - Pokaz mody firmy Versace, na którym prezentowane są  najnowsze kolekcje ubrań, nierzadko wykonanych z tkanin zawierających przędzę z naturalnych surowców włókienniczych, roślinnych, zwierzęcych, ale także chemicznych - bardziej odpornych na odkształcenia mechaniczne w porównaniu do surowców naturalnych. W ramach kolekcji można podziwiać wymyślne dekoracje i fantazyjne dodatki zrobione z elastycznych polimerów, silikonów, lakierowanych plastików czy sztucznej skóry. Piękne twarze modelek są zaś z ogromną precyzją poddawane korektom z użyciem najnowszych osiągnięć współczesnej kosmetyki i kosmetologii, gdzie wśród regenerujących kremów, wygładzających podkładów, szybko wchłaniających się żeli czy dodających blasku odżywek i wydłużających rzęsy maskar trudno znaleźć coś, co byłoby w całości pochodzenia naturalnego. Podobnie eleganckie fryzury modelek powstają w rękach doświadczonych stylistów, którzy rozjaśniają, utleniają, usztywniają, ondulują, koloryzują i upinają tylko i wyłącznie dzięki nowinkom uzyskanym wprost z przemysłu chemicznego.

Godz. 21.00, Sydney - Restauracja luksusowego hotelu nad brzegiem morza codziennie oferuje bogatą kartę dań swoim licznym gościom o wyszukanych podniebieniach. Dzisiaj podano już 11 steków z polędwicy argentyńskiej, mięsa pochodzącego z dokarmianych wzbogacaną mieszanką witaminowo-kukurydzianą krów, zamrożonego w nieekologicznych torbach foliowych, które dotarły do restauracji wcześnie rano, przemierzając tysiące kilometrów i spalając tysiące litrów paliwa lotniczego. Pomidory do sałatki caprese podróżowały podobną drogą z Holandii, z tym, że wyhodowano je uprzednio sztucznie projektując ich kształt, smak i wielkość dzięki nawozom i modyfikacjom chemiczno-genetycznym nasion. Witaminy dla krów w Argentynie, konserwanty mięsa, pomidorów i pewnie wszystkich pozostałych produktów w dzisiejszej ofercie restauracji, a także alkohol oferowany jako dodatek do dań nie powstałyby bez nowoczesnych rozwiązań przemysłu chemicznego, a co za tym idzie nie zasmakowalibyśmy tego wszystkiego podziwiając jednocześnie charakterystycznych kształtów gmachu miejscowej opery.

Dowożący pociechę do żłobka dżentelmen w Londynie, makler śpieszący do pracy w Tokio czy modelka przygotowująca się do pokazu w Mediolanie, aby dotrzeć jak najszybciej do celu pewnie użyją samochodu. Razem w ciągu godziny spalą przy tej okazji kilka litrów paliwa, wyemitują do atmosfery kolejne kilogramy trujących substancji, użyją dróg pomalowanych dla bezpieczeństwa użytkowników ruchu odblaskową śmierdzącą farbą kryjącą, miną dziesiątki świateł świecących być może już energooszczędnymi żarówkami i w jakimś ułamku zamortyzują swoje auta, na których produkcję zużyto liczne kilogramy plastiku, szkła, metalu i tworzyw sztucznych. Ich samochody za 10 lat zasilą lokalne złomowiska i możemy mieć tylko nadzieję, że zostaną przetworzone na kolejne „ułatwiacze" życia kolejnych pokoleń.

Ludzi żyjących w podobny sposób jest na świecie już ponad 6 miliardów. Nie każdy posiada samochód, ale każdy produkuje śmieci. Za 10 lat będzie nas o kolejny miliard więcej i tylko od nas zależy czy śmieci też przybędzie w porównywalnym tempie. Zakrojony na szeroką skalę recykling mechaniczny, chemiczny i energetyczny jest wciąż rozwiązaniem niewystarczającym. Podczas, gdy w przypadku złomowisk sprawa wydaje się wciąż dość prosta i umiejętnie przeprowadzona może w pełni przetworzyć nagromadzone żelastwo, to jednak w przypadku maszyn bardziej skomplikowanych, jak komputery, elektronika precyzyjna czy telefony komórkowe problem wydaje się bardziej złożony. W 2004 roku sprzedano na świecie 183 miliony komputerów i aż 674 miliony telefonów komórkowych. Z uwagi na coraz krótszy czas życia produktów tej klasy duża część z nich jest już pewnie w drodze na złomowisko w jednym z krajów azjatyckich, gdzie trafiają nielegalnie kontenery pełne zużytej elektroniki z bogatych krajów świata, gdyż transport taki jest dużo tańszy niż składowanie i obróbka odpadów w wysokorozwiniętym, nowoczesnym i ekologicznie „rozhulanym" kraju.

A wystarczy przecież podjąć się planowania gospodarki odpadami już na etapie produkcji danego serwera czy czujnika, czyli nieco tę produkcję „zazielenić" jeszcze przed jej uruchomieniem. Zielona chemia to dział chemii środowiska zajmujący się optymalizacją procesów technologii chemicznej w celu zmniejszenia ryzyka związanego z zanieczyszczeniem środowiska już na etapie projektowania, a następnie produkcji. Kilka głównych założeń tej działalności skupia się na zapobieganiu wytwarzania odpadów, ograniczeniu użycia substancji niebezpiecznych, efektywnym wykorzystaniu energii oraz surowców pochodzących ze źródeł odnawialnych, a także na projektowaniu procesów produkcyjnych z uwzględnieniem wszelkiego niekorzystnego wpływu przyszłego produktu na środowisko.

Wprowadzenie tych elementarnych zasad i metod najpierw do mentalności producentów i użytkowników, a następnie do produkcji każdej najmniejszej śrubki czy plastikowej nakrętki diametralnie zmieniłoby postrzeganie znaczenia gospodarności w całej światowej gospodarce. Jednak przynajmniej na razie zielone planowanie wciąż nie mieści się w kategoriach postrzegania i rozwoju nowoczesnych firm, pięknych i czystych miast czy zamożnych ludzi. Poprawność polityczna wciąż nie równa się poprawności ekologicznej, jako tego trochę nawiedzonego, wyidealizowanego i wciąż niestety mniejszościowego głosu społeczeństw. Wydaje się, że dopóki świat nie odróżni zielonej chemii od zieleni studolarówki, dopóty będziemy tonąć w politycznym marazmie i sztucznej ideologii, dużo bardziej toksycznej niż farba stosowana do produkcji banknotów w amerykańskiej mennicy. 

Berenika Marciniec

Listopad 2009